środa, 17 lutego 2016

Zółty Jeleń Przeznaczenia, czyli ŻÓŁTA bluzka i perły sznurów.

Hej. Dziś będzie bardzo ciekawie. ^^ Nie mogę się doczekać! Wy pewnie też! Blog znam już od bardzo dawna i tak, dopiero teraz postanowiłam go zaanalizować.Dzisiaj okaże się, że Mary Sue otchodzi, nie odchodzi. BoCHaterka tego opka, jest emo i jest księżniczkOM.

Adres: http://zolty-jelen-przeznaczenia.blogspot.com/search?updated-max=2015-09-22T07:14:00-07:00&max-results=7&start=7&by-date=false
Analizowała: Liv

Rozzdział 1 - Bal i żółty jeleń

Ja;

Nazywam się Ela, mam 17 lat i marze od zawsze aby wydać swoją książkę która nazywać się bedzie - ''Żółty jeleń''. Wszyscy zawsze mówili mi że mam talent i powinnam pisać księżkę i tak właśnie robię. Liczę że spodoba się wam ten rodział :D :* 

Główne postacie które trzeba znac: Znac to jakieś niemieckie słowo? Czy czeskie?

Marry Sarnevic - Główna bohaterka, to zwykła szesnastolatka. Żyje w świecie, w którym nikt jej nie rozumie i nie lubi. To jest typ emo, które ma wszystko w dupie. Ma tylko jednego przyjaciela, Merowa Sue, który skrycie się w niej podkochuje. Dziewczyna codziennie zmaga się z bandą rządzącą szkołą, należy do niej Benia, największy wróg Marry, jednak to niedługo się zmieni. Czuję się, jakbym czytała scenariusz filmu dla nastolatek z XX wieku.

Merow Sue ect Lu - Najlepszy przyjaciel Marry, który się w niej podkochuje. Ma także mroczną tajemnice, która już niedługo wyjdzie na jaw. Jak mrhooocznie!

Benia Bobocka - Największy wróg Marry, należy do grupy najładniejszych dziewczyn w szkole. Jest za do szpiku kości i nie ma w niej najmniejszego dobra.

Historia właściwa 


Rodział 1 - Poczekalnia i żółty jeleń. Ale...przecież... Tytuł pierwszego rozdziału już był...

Budzę się wraz z pierwszyi promieniami słońca, aby już chwilę później zobaczyć, że jestem spóźniona. Iście Mary Sue-istyczne zagranie. Szybko zbiegam na dół na śniadanie, robię makijarz(przez "rz", bo tak), maluję czarną kreskę koło oka(musiało to dziwnie wyglądać), ubieram czarne shorty i ŻÓŁTĄ(bo to że jest ŻÓŁTA, jest kurwa bardzo ważne) bluzkę po czym wszybko(wszybko czyli tak szybko, lecz szybciej)  wybiegam z domu nie zwarzając na krzyki matuli za plecami. 
 Na skrzyżowaniu czeka już na mnie Merow, witam się przyjacielskim pocałunkiem  w usta i iziemy do szkoły. Przy wejściu do niej zauważamy Benie warz ze soją(banda soi) bandą, staramy się przejść kołoniej(nie można przejść "kołoniej") niezauważeni jednak ona jest spostrzegawcza.
 -No kogo my tu mamy, ciamajde i pierdajwę, hi hi hi-wybuchła(Wybuchnęła, prawdobodobnie) śmiechem wraz ze swoimi koleżankami.
 -Spierdalaj.-burkam.
 -Oj oj oj, nie takie teksty do mnie skarbie. Weź zobacz czy cię nie ma w szkole, hi hi hi.
 Rozgoryczona, upokorzona i pełna nienawiście odwracam się i pluję n a ziemię(omg, ona nazwała cię pierdajwą! Straszne!). Chwilę później rozbrzmiewa dzwonek i wszyscy zbieramy się na lekcje. Po skończonych zajeciach, idziemy do ulubionej restauracji i zamawiamy trzy kurczaki w piwie.
 -Jak tam zajęcia? Myślałam że byłeś z nią na tych zajęciach. Wagary?
 -Dobrze, były rochę noude
 -A słyszałaś, że już niedługo będzie bal. Ykhm, ykhm, pytajnik.
 -Wiem, przecież nie mogę się doczekać. 
 Kryształowe oczy dziewczyny na chwilę przysłonił złoty kosmyk włosów, jednak ona zręcznie odsunęła go na bok.
 -Możemy razem wystartować w konkursie par. Było by fajnie. Ten dialog jest prowadzony tak długo, a my nadal nie wiemy kto, co, mówi.
 -Jasne, dobrze że mam takiego przyjaciela. Uuu, friendzone!
 Przytulam go i otchodzę(ostatnio dowiedzieliśmy się, że Mary Sue patrzy na to co jest zza oknem, teraz wiemy, że ona nie odchodzi, a otchodzi). Gdy przychodzę do domu zamykam się w pokoju, zapalam świeczkę i odprawiam pradawne rytułąły. Jestem niezwykłą, mam moc rządzenia wszechświatem, jednak nie potrafię jeszcze nad tym panować, dlatego częściowo zablokowałam swoje umiejętwości.
Pierdolę, nie robię. Tak, wiem, to jest prowokacja ale ja nadal się załamuję...
 Odziedziczyłąm go po ojcu, który umarł poprzez powieszenie kilka lat temu. Podobno na miejscu światek(czyli świat?) zauważył żółtego jelenia.
 Reszta miesiąca mija spokojnie, do czasu kiedy dochodzi do wieczoru balowego. Czarna żałobna suknia z cekinami i różową wstążką leży idealnie na Marry. Marow zabiera ją swoim kadilakiem i wyjeżdżają w stronę szkoły z piskiem opon. Chłopak zarzymuje się przed placówką i w smokingu syciąga rękę aby dziewczyna mogła wyjść A kiedy my przeszliśmy na trzecią osobę? 
 Nagle za jej plecami dochodzą głosyy!
 -OMG, patrzcie kto przyszedł, hihihi jesteś beznadziejna.
 -Spierdalaj. Ona już drugi raz odzywa się tak do tej Benii. Ona ma tylko jedną odzywkę, czy się zacięła?
 -Policzymy się w środku-odpowiada z nienawiścią w oczach.
 Wchodząc dziewczyna zobaczyła ogrom i piękne ustrojenie sali gimnastycznej. Stoły ugniatają się pod wagą jedzenia, kolorowe światła dodają tajemniczości, a tańczące sylwetki ucznów są bardzo łądne.
 Wraz z Merowem wchodzimy anśrodek parkietu i tańczymy kiedy to znów przychodzi ta ździra
 -Wyzywam cię na taneczny pojedynek, ty łachudro!
 Wszyscy utworzyli koło i zaczeli robić''buuuaaa'' 
Zobaczyła ogrom? Stoły się ugniatają? To, to są jakieś koto-stoły? Waga jedzenia? Sylwetki są ładne? Nie, po prostu kurwa nie. A najbardziej martwi mnie to jebane"buuuaaa". Litości.
 Czas pokazać co się umię. Ona zaczyna brekdancem, ja na to odpowiadam klasycznym flamenco, jednak bardzo szybko upadam i spotykam się z falą śmiechów. To nie jest miłe gdy wszycy wokół się z ciebie śmieją, mogłabym ich zabić, ale tego nie zrobię. Jakaś ty łaskawa. I jak ci poszło spotkanie z Falą Śmiechów? Była miła? Tak w ogóle, teraz zauważyłam że wróciliśmy do pierwszej osoby.
 Nagle śmiechy przerywa głos nauczycielki ogłaszającej wyniki konkursu na najlepszą parę balu.
 -I teraz przyszedł czas na to na co wszyscy kochani czekacie. Zwycięzcami są-Benia poprawia fryzurę pewna swojej wygranej.- Wygrywa Marry i Merow! Zapraszam was kochani
 Twarz wroga pobladłą i pojawił się na niej dziki grymas. Niechętnie wraz z Merowem podchodzę na scenę i doczekjemy się oklasków i koronacji. Jednak mimo to większość dziewczyn skupiona jest raczej na mojej wyjątkowej sukience. 
 Pani dyrektor znów ma zabrac głos kiedy to nagle drzwi otwierają się przez walnięcie pioruna i przez nie wpada ogromny i powalający swoją ochydą, krokodyloczłowiek. Jego pysk połączony jest z tłowiem ludzkim, jednak ma jeszcze jkrokoyli ogon. Wszyscy zaniemówili gdy stworzenie przemówiło
 -Marry Sarnevic, gdzie jesteś?
 Ona nieodezwałą się słowem, jednak istota wypatrzyła ją i zmierzałą w jej kierunku kiedy to nagle Merow zaczął dziwnie tańczyć. Chwilę pźniej eksplodował i na jego miejsce w dzwiękach anielskich trąb pojawił się majestatyczny i legendarny, żółty jeleń!
 Dwa stworzenia wymówiły wymowne spojżenia i skoczyły na biedną Marry. Tak ogólnie, wróciliśmy do trzeciej osoby! Yeah!
Kocham i liczę, że nie popełniłam zbyt dużo błędów ;* (teraz muszę jedynie polecać mój blog ludzią i będzie nas więcej, więcej i jeszcze więcej.) Już niedługo będzie głośno o tym blogu, a ja wydam książkę! Na pewno przeczytam.*kiwa głową*

Rozdział 2 - Witamy w Azgarciie

Dobrze, że miałam wszystkie rozdziały napisane i teraz wystarczy je publikować. W tym rozdziale będzie się dużo działo! XD.

 Krokodyloczłowiek skoczył na żółtego jelenia i pociągnął mnie za sobą wprost do przedchwiląutworzonego wiru czasoprzestrzennego. Jednym susem przeszliśmy przez wymiary wprost do innego świata.
 -Witamy w Azgarciie, księżniczko.
 -Księżniczko?
 -Tak, jesteś księżniczkom tej planety.
Jesteś księżniczkOM.
 -A tak wogule to kim wy do cholery jesteście?
 -Ja jestem Abergandin, dawniej znany jako twoja największa rywalka Benia.
 -A ja jestem Lu Kamarekis, wcześniej twój najlepszy przyjaciel Merow. Abergandin i Kamarekis. I weź to kuźwa wymów.
 -W takim razie czemu nie powiedzieliście mi o tym wcześniej. I o co tu tak wogóle chodzi?
 -Wszystkiego dowiesz się na miejscu.-syknął Abergandin i klepnął żółtego jelenia po czym wystartował w stronę zamku. Tam czekali już na mnie wszysc, cała planeta przyszłą na mój ślub, o którym wcześniej niewiedziałam. Zaskoczona i zażenowana dałąm się ubrać w suknie ślubną. Była niesamowita, miałą perły sznurów na ramieniu, i wyglądałą jak białą róża. Jednak mimom to była symbolem mojej porażki, tego, że jestem niewiadomo gdzie i wychodzę za mąż za Lu, mojego dawnego najlepszego przyjaciela. Perły sznurów? 
 Śluby kobierec pełen jest obcych stworzeń, wszystkie one patrzą jak podchodzę i mówię sakramentalne tak, po czym nadają mi nowe nazwisko, dziwne bo myślałąm, że odziedzicze je po Merowie.
 -Od dziś już nie będziesz Marry, od dziś będziesz Brellna.
 Wszyscy wstrzymali oddech gdy ksiądz wypowiedział te słowa. Zaczęłam w tym momencie wirować i świecić na ŻÓŁTO. Czuje jak więzy puszczają, a moc którą wcześniej zablokowałam, odblokowywuje się. Staję na podłodze i rozglądam się po twarzach istot, na których maluje się przerażenie. Czuję moc, czuję potęgę. ŻÓŁTO! A tak w ogóle, ona ją przecież opanowywała a nie zablokowała. Czyżby aŁtoreczka zapomniała co było w poprzednim rozdziale?
 -Teraz jesteś już gotowa.-Oznajmia była rywalka.
 -Gotowa do czego?
 -Do spełnienia przepowiedni.
 Chwile później przyszliśmy do dziwnej sali pełnej książek. Lu odnalazł tam stary manuskrypt pisany krwią i mułem. Zapisane tam był,
Gdy bal w ludzkim świecie się odbędzie
I mroczny portal otwarty będzie.
Wtem zło na naszą planetę przybędzie
I obronić nas będzie mogłą jedynie królowa
Której moc odblokowana, będzie wszystkim dana
I rozpęta się piekieło, które tylko ona zatrzyma. "Piekieło". Wzięłaś to ze słownika mojej przyjaciółki? Pozdrawiam Suśka.
I pokój nastanie.
I wolność nastanie.
Odwracam wzrok od tekstu i pytam:
 -Wow brzmi strasznie.
 -Tak, właśnie dlaczego ty królowo musisz nam pomóc.
 -Ale ja nie jestem żadną królową do cholery!
 -Dobrze, spokonie. Może to królową przekona.
 Prowadzą mnie do lochów, gdzie jest dużo pająków, jednak już przywykłam do ich obecności. Schodząc coraz niżej, dało się usłyszec coraz to straszniejsze krzyki. Zatrzymaliśmy się przy mrocznych drzwiach i gdy zostały otwarte nogi ugięły się podemną. Stał tam mój żakomo zmarły ojciec. Żak Sparoł.



I jak podoba się? Już przesłałam mailem do 3 wydawnictw, teraz zostało tylko czekać na wyniki. Trzymajcie kciuki, bo przepiszę jeszcze jeden rozdział i więcej nie będę publikowała, bo nie chcę pokazywać całęj książki. Kocham ;** ;D Wiem, to tylko prowokacja, lecz jeśli ona naprawdę to wyśle to oni się chyba za głowę złapią.

Ps tu łapcie zdjęcie mojej ulubionej wokalistki i aktorki, dla której robie to wszystko. Dziękuję ci marylko za wszystko! 










1 komentarz: